Gdy Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku, które organizowaliśmy wspólnie z Ukrainą, zostały zakończone, w Polsce zaszły widoczne zmiany. Nie wszystko udało się zorganizować i nie z każdą modernizacją zdążyliśmy przed EURO 2012. Natomiast, pomimo drobnych kłopotów, dziś możemy podziwiać odnowione lub wręcz zbudowane od podstaw stadiony piłkarskie, które przyjmowały największe gwiazdy futbolu Starego Kontynentu. Reklamowo i promocyjnie była to doskonale przygotowana impreza, zwłaszcza że obcokrajowcy niejednokrotnie wrócili już do nas w odwiedziny, wspomagając lokalną turystykę wielu polskich regionów. Profity z tym związane dosięgnęły nas wszystkich, w tym także i branże hotelarską, której wybrani reprezentanci mieli okazje gościć zawodników różnych państw europejskich. Zlokalizowany w Gniewinie Hotel Mistral, który zadbał kiedyś o potrzeby i dobre samopoczucie reprezentacji Hiszpanii – zespołu, który wygrał wówczas puchar – również znajduje się na tej zaszczytnej liście. Czy warto go odwiedzić również dziś?

Atrakcji tutaj dostatek

Przyglądając się infrastrukturze tego gniewińskiego Centrum Sportowo-Konferencyjnego można na własne oczy przekonać się, że woda sodowa i wywyższanie się, jakie mogły zaszczepić się tu na skutek udziału w zakwaterowaniu reprezentacji mistrzowskiej EURO 2012, ominęły tenże kompleks noclegowy, a każdy gość jest tu traktowany, jakby był tym specjalnym i najważniejszym. Związek ze sportem jest tu jednak nierozerwalny, na co wskazują między innymi takie atrakcje, jak:
– kryta pływalnia,
– kort do tenisa,
– 5 boisk do piłki nożnej,
– boisko wielofunkcyjne do gry w piłkę ręczną, siatkówkę i koszykówkę,
– hala sportowa.

Tutaj smacznie zjesz

Ugruntowana podczas EURO 2012 luksusowa jakości i kompleksowość obsługi do dziś przynosi temu miejscu we wsi Gniewino owoce, w postaci rzeki klientów. Niektórzy kierują się tu atrakcyjnym cennikiem, inni malowniczymi i naturalnymi terenami spacerowymi oraz regionalnymi atrakcjami, a są i tacy goście, którzy jadą tu by spróbować kaszubskiej kuchni w najlepszym wydaniu. Wszystko było by idealnie, gdyby nie przedwczesne oskarżenia o zatrucie uczniów, którzy dzięki cateringowi z Mistrala otrzymywali w swoich szkołach posiłki. Chociaż sprawa cały czas jest badana, to wiemy również, że informacje te były bezpodstawne, gdyż dopiero po interwencji Sanepidu można było orzec o odpowiedzialności kogokolwiek. Bakterie faktycznie trafiły w jakiś sposób do przygotowanych przez pion restauracyjny posiłków, jednak udowodniono również, że zatrucie jakie wywołały nie było spowodowane zaniedbaniem lub stanem pomieszczeń gastronomicznych w tym ośrodku.

Komentarz